Archive for the Przemyślenia Category

Naj… czyli bo było niesamowicie i zawsze miło będziemy to wspominać!!!

Posted in Przemyślenia on Maj 23, 2011 by wstronemarzen

Minęło już blisko 2,5 miesiąca kiedy to nasza noga po raz ostatni kroczyła po azjatyckim lądzie. 5-miesięczna przygoda w na tym dość egzotycznym kontynencie wiele nas nauczyła. Mogliśmy ujrzeć miejsca, które do tej pory oglądaliśmy w telewizji, internecie czy w kolorowych pismach i przewodnikach. Poznaliśmy ludzi którzy przekonali nas że inny nie znaczy gorszy, którzy obdarowali nas wielką serdecznością, byli bardzo pomocni a co najważniejsze sprawili że nasza przygoda była niesamowita. W końcu przytrafiły nam się przygody o których nawet nikt z nas wcześniej nie mógł marzyć. Dlatego teraz chcielibyśmy podsumować tę część naszej podróży w trochę wesoły sposób wspominając 100 „naj”, które warto opisać 🙂 a zatem zaczynamy (Do lektury proponujemy włączyć sobie jakiś ciekawy kawałek muzyczny bo jest dość długa. My proponujemy np. 4 non blondes – What’s Up?. to też część naszych azjatyckich wspomnień) :

1. Największy kraj w jakim byliśmy do Indie.
2. Najdłuższy stop pod względem ilości przejechanych kilometrów to podróż jednym z tirów w drodze do Bangkoku ok. 1000km – Tajlandia.
3. Najbardziej mokra noc – na posterunku policji na wielkim tarasie (zadaszonym) rozkładamy karimaty i moskitierę, lecz okazuje się że dach jest nieco za krótki a cała woda spływa na taras. My rano budzimy się w kałuży wody której głębokość to dobre 5cm. Wszystko przemoczone… – Malezja
4. Najpiękniejszy zachód słońca przytrafił nam się w drodze do Katmandu. Jednak było to podczas jazdy zatłoczonym autobusem toteż brak zdjęć – a było cudnie. Choć te w Indonezji też były boskie. – Nepal
5. Najbardziej zaskakujący couchsurfer to Dan. W mailu dostajemy mapę z dokładną instrukcją dojazdu do mieszkania, a że w tym czasie go nie ma to choć nas w ogóle nie zna klucze do drzwi zostawia pod wycieraczką. W mieszkaniu zjawia się późnym wieczorem. – Singapur
6. Najśmieszniejsza historia dotycząca zdrowia przytrafia się Wojtkowi. Kłopoty ze słuchem kończą się kiedy po jednej z wizyt u lekarza ten wyciąga mu osę z ucha. Od tego momentu na Wojtka mówimy „osa” ;p. – Indonezja
7. Najbardziej nieprzychylni ludzie to zdecydowanie mieszkańcy Wietnamu. Wszystkich traktują jak chodzące ATM (czyt. Bankomat), a w dodatku każdy biały to Amerykanin, czyli mieszkaniec kraju który bardzo ich skrzywdził. – Wietnam
8. Największa tęsknota za domem i rodziną dopadła nas podczas Świąt Bożego Narodzenia. Chwila w której dzielimy się opłatkiem to naprawdę ah… aż łzy się w oku kręcą. – Tajlandia
9. Najbardziej zasyfionym krajem są zdecydowanie Indie. Ilość śmieci oraz miejskie latryny w postaci kawałka ściany na środku ulicy przebijają wszystko.
10. Największe rozczarowanie to Bali. Nie tak wyobrażaliśmy sobie raj na ziemi. – Indonezja
11. Najzabawniejsza widokówka jaką kupiliśmy do kolekcji Maria była w Bangladeszu. O ile można nazwać to w ogóle widokówką. Zostaniemy więc przy wersji kartka pocztowa.
12. Najdziwniejszy couchsurfer to „idol” z Ho Chi Minh. Jak 2h po przyjeździe zabiera nas na imprezę to tak leci w tany że przez następne 2 dni mieszkamy tylko z jego babcią. Niestety już się nie zjawia, więc wyjeżdżamy bez pożegnania. – Wietnam
13. Najwięcej czasu spędziliśmy w Nepalu. Tutaj wykorzystaliśmy wszystkie 30 dni naszej wizy.
14. Najmniejszy kraj w którym byliśmy to Singapur. Tomek zawsze powtarza że to nie kraj a niemieckie miasto.
15. Najbardziej niesamowity kraj to Kambodża. Ludzie i klimat jaki tworzą najbardziej zbliżony do tego z naszej kochanej Polski.
16. Największy zwierzęcy paradoks to kiedy kot jest mniejszy od szczura i jak tu złapać śniadanie – Indie.
17. Najlepsza potrawa jaką jedliśmy do tej pory to Phat Thai. Palce lizać , zaś najlepszy napój to szejk bananowy – Tajlandia, Nepal
18. Najdłuższa podróż stopem licząc czas spędzony na jednym samochodzie to przygoda na jednym z ośmiu tirów wiozących kamienie. Trwała 72h a my zaczęliśmy się już urządzać jak w domu. – Indonezja.
19. Najdłuższa impreza to ćwierćwiecze Maria na plażach Sihanoukville. Trwała raptem ok. 120h. – Kambodża
20. Najwięcej wiz w paszporcie mamy z Indii, Malezji i Tajlandii po 2. Bo też do każdego z tych kraji wjeżdżaliśmy po dwa razy.
21. Największy niezrealizowany plan to dotarcie do Komodo. Niestety przegraliśmy ze strajkiem, biurokracją i pazernością ludzi chcących się na nas wzbogacić. – Indonezja
22. Największe problemy zdrowotne to zatrucie Maria. Biednym męczył się przez 7 dni a po 2 dwóch myślał że to już jego koniec;p – Bangladesz
23. Najbardziej jajeczna przygoda to zdecydowanie kąpiel w gorących, siarkowych źródłach.. a fuj – Indonezja
24. Najbardziej złodziejski kraj to Wietnam. Przy nas jedna z Polek zostaje bestialsko okradziona przez sprawców na skuterze.
25. Najkrótsza wizyta przypadła w Singapurze. Jedynie dwie noce które tu spędziliśmy były i tak wystarczające do tego by zobaczyć wszystko co ciekawe.
26. Najbardziej przerażająca wizyta u lekarza, to historia kiedy z Wojtkiem zachodzimy do szpitala by przeczyścili mu ucho. Gdy Wojtek leży na stole a lekarz kombinerkami wygina igłę na końcu strzykawki zabieramy go stamtąd i uciekamy w popłochu. – Indonezja
27. Największa zabawa spotyka nas podczas tubingu. Spływ na traktorowych dętkach wzbogacony o mnóstwo atrakcji to naprawdę niezwykła frajda. – Laos
28. Najwygodniejszy transport to autobusy w których zamiast siedzeń są łóżka tzw. sleepingi, jeden z niewielu pozytywnych rzeczy w tym nie lubianym przez nas kraju – Wietnam
29. Najbardziej ohydna „potrawa” jaką jedliśmy to dildo. Bez dziwnych skojarzeń to jakaś papka o dziwnym kolorze i egzystencji. – Nepal
30. Najzabawniejsza kobieta to jedna z Chinek która chciała błysnąć angielskim przed resztą znajomych. Kiedy jemy posiłek podchodzi do nas grupa podróżników z Chin. Jedna z pań nawiązuje z nami rozmowę i w pewnym momencie pyta jak długo tu jesteśmy. Wtedy Wojtek odpowiada – pyta pani jak długo jesteśmy w Wietnamie czy jak długo jesteśmy tutaj na wyspie? – lecz kobieta tylko się uśmiecha po czym odpowiada „aha” i radosna odchodzi dalej… „angielski” jak łatwo błysnąć przed resztą grupy. Mario i Tomek przechodzą wtedy szkołę jak nie udusić się piwem i nie dać poznać po sobie że człowiek śmieje się w niebogłosy. – Wietnam
31. Najśmieszniejszy pracownik, który dostaje od nas tytuł „pracownika roku” to koleś malujący barierki przy drodze pomarańczową farbą olejną. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że zamiast pędzla używał gołej dłoni – Indie
32. Największe kulinarne przerażenie przytrafiło się kiedy ktoś źle przetłumaczył nam kilka nazw. Wtedy wyszło że nieświadomie zjedliśmy psa… Na szczęście to była nie prawda a zjedliśmy tylko jakiegoś ptaka – ufff;) – Indie
33. Najgorsze drogi są zdecydowani w Indonezji. W asfalcie ( o ile jest) jamy takie że po dwa borsuki by się schowały. W dodatku raz nad wybrzeżem woda podmywa klif to też więcej niż połowa jezdni opada kilkadziesiąt metrów w dół.
34. Najbardziej sprawiedliwe ceny widnieją na biletach do Taj Mahal. Tubylcy płacą 20 rupii turyści 750 rupii… – Indie
35. Najwięcej uśmiechu wywoła u nas wizyta w Świątyni Tygrysów. To były naprawdę wielkie emocje a możliwość dotykania 200kg kotów wręcz niesamowitą przygodą. Tomek do dziś twierdzi że tak wielkie uśmiechu jak na zdjęciach z tygrysem jeszcze na swojej twarzy nie widział. – Tajlandia
36. Największa przygoda to wyprawa na aktywny wulkan Bromo. Chęci zajrzenia do środka krateru o mało nie przypłaciliśmy życiem. Teraz gdy wszystko zakończyło się szczęśliwie możemy powiedzieć że warto było i będziemy to pamiętać do końca życia. Jednak nikt z nas drugi raz by tego już nie zrobił. To się nazywa nauczeni doświadczeniem. – Indonezja
37. Największa różnica w leczeniu to sytuacja kiedy Mario wybija sobie łokieć. Pół roku przed wyjazdem ta sama kontuzja przytrafiła mu się w Polsce. Wtedy miał rękę w gipsie teraz muszą wystarczyć bandaż elastyczny i maść z Polski. Ból pierwszej nocy jest nie do zniesienia. Lecz z każdym dniem sytuacja się zmienia a teraz jest już super. – Bangladesz
38. Najciężej o stopa w Wietnamie, Indiach i Laosie. W pierwszym bo wszyscy chcą za to pieniądze. W drugim bo wzbudzasz takie zainteresowanie że otacza cię 30 osób i nikt na drodze cię nie widzi. A w trzecim bo tam nie ma dróg i mało kto jeździ na większe (czyt. np. 30km) odległości.
39. Najtańsze whisky jakie pijemy to Mekong. Smakuje trochę jak tusipet ale za to gardło nie boli a cena wręcz oszałamiająca 1$ za 0,7l. – Kambodża
40. Najbardziej upalna noc, to ta kiedy wędrujemy po Bombaju. Pot cieknie z nas ciurkiem – Indie
41. Największe słowa otuchy. Kiedy w drodze na krater Bromo spotykamy pewnego starszego Francuza a ten mówi: to niebezpieczne, ale to co chcecie zrobić jest niesamowite. Jakbym był młodszy poszedł bym z Wami. Zdobycie Bromo dedykujemy m.in. jemu!!!
42. Najbardziej niezwykła historia z udziałem Polaków to spotkania z Agnieszką i Rafałem. Pierwszy raz kiedy Agnieszka otwiera nam drzwi o 2 w nocy w Kuala Lumpur w mieszkaniu rosyjskiej couchsurferki. Później spotykamy się przypadkowo jeszcze dwa razy w dwóch różnych miejscach w Wietnamie. Pozdrawiamy serdecznie i mamy nadzieje do zobaczenia;)
43. Najwięcej papierosów palą ludzie w Indonezji. Spotkać kogoś bez fajki to naprawdę wyjątek.
44. Najdziwniejszy taksówkarz to jeden z riksiarzy w Indiach. Kiedy dajemy mu tyle na ile zasłużył ten rozpłakuje się. Jednak jedno zdjęcie wystarcza i po chwili odjeżdża z uśmiechem.
45. Najbardziej niewygodny autostop to nasz pierwszy stop i podróż ciężarówką. 5-godzinna męczarnia powodowała drętwienie pośladków. Fakt jak było ciasno może obrazować sytuacja kiedy przy każdej zmianie biegów siedzący najbardziej w środku Mario musiał podnosić obie nogi wysoko do góry… – Bangladesz
46. Najdziwniejszy stop to przejażdżka na lawecie (tir przewożący samochody) na której jedziemy na pace starego pick-upa. Co śmieszniejsze ostatnie 70km pokonujemy tym niesprawnym pick-upem – Tajlandia
47. Najwięcej problemów mieliśmy zawsze z załatwieniem wizy do Tajlandii. Pierwszym razem chcieliśmy wjechać bez niej to nas zawrócono z granicy, a potem ze względu na święto musieliśmy czekać dwa dni na jej załatwienie. Jednak drugim razem spóźniliśmy się 6 minut co nas kosztowało czekanie kolejnych 4 dni zamiast kilku godzin. – Malezja i Laos.
48. Najzabawniejsi policjanci to Ci którzy widząc nas przy drodze próbujących łapać stopa, mówią że to niebezpieczne, zarządzają blokadę autostrady, po czym zatrzymują autobus a kierowcy każą nas za darmo zawieść do celu. Co gorsza wyrzucają kilka osób ze środka by było miejsce dla nas. Wtedy czuliśmy się naprawdę niezręcznie – Indie
49. Najłatwiej stopa łapie się w Tajlandii. Czasem wystarczy że siedzisz przy drodze a kierowcy sami zatrzymują się i pytają czy nie chcesz jechać z nimi dalej.
50. Najwięcej herbaty wypiliśmy w Nepalu. Mogę zaryzykować twierdzenie że najwięcej w życiu ale trzeba było się rozgrzać bo czasem było naprawdę zimno.
51. Najdziwniejszy dom w jakim mieszkaliśmy podczas podróży to „kurnik” w Bangkoku. I nie ma w tym przesady, ale było wesoło. – Tajlandia
52. Najdłużej pozowane zdjęcie to skoki karate przy fontannie na placu w Phnom Phen. Ilość prób (trzeba zaznaczyć że zdjęcia robione przy użyciu samowyzwalacza), naprawdę niezliczona, ale sukces pełen. – Kambodża
53. Najoszczędniejszy prysznic, kiedy to Wojtek z Mariem myją się w ¼ wiadra wody. Co więcej jeszcze trochę zostaje na później. – Indie
54. Najbardziej absurdalne przepisy kiedy do Red Fort pozwalają nam wnieść aparaty i kamery a nie pozwalają wejść z laptopem który mamy w plecaku – Indie
55. Najlepsze zdanie przed rozpoczęciem imprezy. Słowa Maćka ( z ekipy z Nepalu) do recepcjonisty gdy wchodzimy do hotelu – „nie pośpisz misiu dzisiaj, oj nie pośpisz…” impreza zakończyła się koło 6.00… – Nepal
56. Najtańszy transport to przejażdżki pociągami. Za setki kilometrów płaciliśmy po ok. dolarze. – Indie i Indonezja
57. Najpiękniejsze plaże są zdecydowanie na Ko Samet. – Tajlandia
58. Najbardziej niesamowici ludzie (tubylcy) których spotkaliśmy na swojej drodze to: Sunita (Indie), Vishnu (Nepal), Shazib i przyjaciele ( Bangladesz), Mai z rodziną (Tajlandia), Meta ( Kambodża), Dan (Singapur), „Idol” i jego niesamowita babcia (Wietnam), Mnichu – książe (Tajlandia), Sonia (nasza indonezyjska siostra), Eru ( Indonezja), jeszcze raz dziękujemy!!! Jesteście Wielcy.
59. Najmniej stopów bo żadnego „udaje się złapać” w Indiach, Nepalu i Singapurze.
60. Najbardziej miło – wredna recepcjonistka to pani z hotelu w Hoi An, tuż po przybyciu do hotelu wzięliśmy prysznic po czym zeszliśmy na dół aby załatwić wszystkie sprawy związane z pobytem, kiedy wynikł spór o to że nie zostawimy paszportów bo to nasz jedyny i najważniejszy dokument, pani wyrzuciła nas z hotelu. Przynajmniej shower był za darmo ;p – Wietnam
61. Najlepsi kolejarze są w Indonezji. Ale najlepsi w playstation. Chociaż Mario i w to ich ograł. Chłopaki cały dzień siedzą w swoim pokoju i grają. Co gorsza nawet nie znają rozkładu pociągów.
62. Najdziwniejszy nocleg, a przynajmniej jeden z najdziwniejszych zaliczyliśmy na pewnym przystanku autobusowym. O ile można nazwać to przystankiem (drewniana ławka i jakiś dach na 4 kołkach bambusowych). Podczas łapania stopa złapała na noc, nie mieliśmy wyjścia a i tak uratowało to nas przed deszczem – Indonezja
63. Najbardziej drastyczna w skutkach impreza podczas wyjazdu to pierwsza noc w Bangkoku. Powrót do domu spowodował że następnego dnia nasza couchsurferka musiała szukać nowego lokum a my z nią ;p – Tajlandia
64. Najdziwniejsze momenty sławy, kiedy kierownik budowy autostrady prosi nas o autografy – a dlaczego – bo mamy wielkie plecaki więc na pewno jesteśmy sławni – Indie
65. Najpopularniejsze imiona wyjazdu. Na wszystkich nieznajomych mówiliśmy „Misiu” a na wszystkie nieznajome „Marysiu”.
66. Największy paradoks to, to że będąc w 10 krajach Azji sylwestra spędziliśmy w tym jedynym w którym nie było szampanów – i co to za sylwester ;( – Tajlandia
67. Najbardziej miłe towarzystwo to wszyscy Polacy których spotykamy po drodze. Zaczynamy od Gosi i Michała – Himalaje (Lobuche), wspaniałej ekipy z Łodzi i okolic – Maciek, Jacek, Robert, Mariusz i Paweł (Katmandu), Agnieszki i Rafała ( Malezja i Wietnam), Iwony i Jarka ( Bangkok), szóstkę szalonych dziewczyn które spotkaliśmy na Ko Samet Gosia, Agata, Natalia, Magda, Grażyna, Marzena (Tajlandia), Marcin (Laos) oraz wszystkich pozostałych których nie jesteśmy w stanie wymienić a o których również pamiętamy. Pozdrawiamy Was serdecznie, mam nadzieję że się jeszcze spotkamy!!!
68. Najlepszy rzeźnik to człowiek którego poznaliśmy na Goa. W niecałe 90sekund potrafi złapać, zabić, oskórować i pokroić dwa kurczaki. – Indie
69. Najbardziej uroczy i miły stop to kiedy w drodze do Tajlandii zabierają nas dwie młode mamuśki z dwójką młodych córeczek. Trzeba przyznać że o mało się nie zakochaliśmy ;p ale wszystko działa w dwie strony. Dziewczyną też zależało bo nie dość że po nas zawróciły to jeszcze zawiozły 100km dalej niż miały jechać 😉 – Tajlandia
70. Najzabawniejszy strażnik, to facet ze strzelbą który boi się wejść do lasu a większość czasu przesypia na warcie. Sunderbansowa przygoda. – Bangladesz
71. Najbardziej zaskakujący couchsurfer, Shazib – to od niego dostajemy kierowcę z samochodem do dyspozycji, który ma spełniać wszystkie nasze zachcianki, i to on pozwala nam zmieniać hotele jak rękawiczki. My jednak pozostajemy skromni, bo przecież tak nie wypada;p – Bangladesz
72. Najbardziej niesamowici podróżnicy z różnych części świata których spotkaliśmy to: Hanne i Mojo (Marjo) z Finlandii, oraz starsza Włoszka którą spotkaliśmy w Mongli (Bangladesz) co lepsze jej mieszkanie w Wenecji już czeka na nas. Dzięki za niesamowite towarzystwo;)
73. Najbardziej przerażająca jazda, to podróż na dachu autobusu w Himalajach. Spadnie nie spadnie takie pytanie każdy z nas powtarzał sobie w każdym momencie kiedy autobus wychylał się nad kilometrowe przepaście. – Nepal
74. Najdziwniejsze rzeczy jakie jedliśmy to węże, pająki, szarańcze, koniki polne, larwy itp. – Kambodża
75. Najbardziej babski stop kiedy 8 kobiet zabiera nas małym busikiem i wiezie w mało znanym kierunku. Na końcu okazuje się że zabierają nas na wzgórze skąd podziwiamy przecudne widoki na Lake Toba – Indonezja
76. Najdłuższa podróż pociągiem to jazda na trasie Bombaj – Patna. 36h w najniższej klasie w z masą Hindusów – moc niezapomnianych wrażeń gwarantowana. – Indie
77. Najbardziej nerwowa sytuacja podczas podróży przytrafia się w Wietnamie w tutejszych środkach transportu. Pierwsza w jednym z busów kiedy to na koniec Mario o mało nie wdaje się w bójkę z jednym z przewoźników (ostatecznie Wietnamczyk rezygnuje z pojedynku;p) oraz druga w innym z wietnamskich autobusów kiedy to Tomek wpada w szał. Na szczęście w porę udaję się go uspokoić – przynajmniej trochę.
78. Najbardziej niewiarygodna historia to spotkanie mnicho – księcia. Złapać na stopa dziedzica tronu Tajlandii, to brzmi jak wygrać w totka nie puszczając kuponu. – Tajlandia
79. Najbardziej nieznośni klienci, tak to o nas i to cała prawda. W Tajlandii kierowcy tuk-tuków zawożą Cię do sklepów z garniturami bądź biur podróży po to byś tam spędził przynajmniej 15minut a oni wtedy otrzymują voucher na paliwo, a ty masz kurs gratis. My oczywiście wytrzymaliśmy najdłużej 5 minut ale zdążyliśmy w tym czasie przymierzyć po kilka garniturów.
80. Najcudowniejsze widoki przyniosła wizyta w Himalajach, a także Ha Long Bay, Lake Toba i Bromo. – Nepal, Wietnam i Indonezja
81. Najlepszy imprezowicz to kolega ‘Idola”. Pewien Hiszpan którego nazywaliśmy „banga, banga” rozbawił na do łez podczas zabawy w Ho Chi Minh. Szczególnie niezapomniana była podróż taksówką przez całe miasto i historia o mafii. – Wietnam
82. Najczęściej śpiewana piosenka kierowcą, którzy chcą od nas pieniądze za podwózkę to „many, many” zespołu ABBA. – Wietnam
83. Najtrudniej zrobić zdjęcie delfinowi rzecznemu. Nie wierzycie, zapytajcie Tomka. – Bangladesz
84. Najbardziej ohydny trunek jaki w życiu piliśmy to roksi. Występuje w dwóch odmianach. Biała to tak jakby ktoś umył wodą kieliszki po wódce i kazał pić tą wodą, druga złota to tak jakby ktoś umył szklanki po whisky i kazał pić tą wodę. – Nepal, Kambodża
85. Najdziwniejszy zakaz, to zakaz bicia kierowcy autobusu. Takie tabliczki widnieją w komunikacji miejskiej Singapuru.
86. Najsmutniejszy widok kiedy półroczne, nagie dzieciątko śpi na chodniku. – Indie
87. Najlepszy zakup to ten kiedy kupiliśmy 3 złote łańcuszki za jakiegoś dolara. Tym lepszy to zakup że łańcuszki czego zresztą się spodziewaliśmy mają zdolność zmiany koloru. Po dwóch dniach były już srebrne 😉 – Indie
88. Najwięcej stopów łapiemy w Tajlandii, drugie miejsce zajmuje Indonezja.
89. Najwyższa cena jaką zapłaciliśmy za to że uszliśmy z życiem na Bromo to rozbity telefon, dwa stłuczone kolana i rozerwane spodnie. Dlatego dalej twierdzimy że warto było. – Indonezja
90. Najweselsi tuk-tukarze. Zbierają się wieczorami w duże grupy i drinkują. Kiedy widzą Cię wołają zapraszając na piwo, a wszystko po to by trochę z tobą pogadać – Kambodża
91. Najlepszy sposób by dobrze zejść a nie dużo zapłacić to hamburgery w 7eleven. A wszystko dzięki temu że zestaw warzyw nakładasz sobie sam. Niestety, oczywiście dla innych po nas już nie za wiele było do nakładania. – Tajlandia
92. Najsurowsze przepisy gdy podczas wizyty w kafejce internetowej proszą o paszport by spisać dane. Jednak największy absurd spotkał nas kiedy Tomek musiał oddawać odciski palców przy zakupie karty sim do telefonu. – Indie, Nepal, Bangladesz
93. Największa duma kiedy za każdym razem w każdym sporcie ogrywamy miejscowych, godnie reprezentując AWF Wrocław i Polskę. Wygraliśmy m.in. w siatko-nogę grając specjalną wiklinową piłką z miejscowymi w Kanchanburi – otrzymując od razu przydomek mistrzowie, następnie ograliśmy chłopaków w piłkę na placu królewskim w Phnom Penh, wygraliśmy mecz w siatkówkę w Siem Reap oraz kolejny mecz w piłkę nożną tym razem w Ayuttayi – Kambodża, Tajlandia
94. Najbardziej deszczowy moment podróży to wizyta w Malezja. Najgorsze że po przejechaniu 180km w deszczu nawet nie mieliśmy mokrej jednej nitki na ubraniu. Zostało tylko 10km a wtedy zaczęły się czerwone światła. Od tego momentu zdecydowanie trudniej było o jakąkolwiek suchą…
95. Najlepsze budowle jakie widzieliśmy to Taj Mahal ( pierwsze mocne wrażenie podczas podróży), Angkor (coś niesamowitego) oraz Petronas Twin Towers, niesamowity widok z mieszkania Olgi ale największe wrażenie kiedy wychodzimy schodami z metra tuż pod drzwi Petronasów, to było magiczne – Indie, Kambodża i Malezja
96. Najdziwniejszy stop kiedy pewien pan zatrzymuje się po nas ale gdy dowiaduje się że nie zapłacimy dopiero po długich namowach nas zabiera. Jednak wysadza po 20km twierdząc że dalej nie jedzie. Gdy wysiadamy z naszych ust pada kilka gorzkich słów. Po chwili na przystanek podjeżdża autobus, a drogę zajeżdża mu ten sam pan co nas wysadził. Pani płaci za bilety a nam każe wsiadać. Dziękujemy… za metamorfozę – Tajlandia
97. Najbardziej szaleni kierowcy autobusów mieszkają w Indiach. Podobno dziennie w wypadach ginie tu ponad 100 osób. My nie widzieliśmy ani jednego wypadku a o wszystkich statystykach dowiedzieliśmy się dopiero w Tajlandii – Indie
98. Największe zdziwienie. Występuje na twarzach miejscowych kiedy nie udaje im się zrobić nas w balona 😉
99. Najlepsze jeszcze przed nami!!! Pozdrawiamy wszystkich z Australii:)

A setną pozycję zachowujemy dla siebie. Pod nią kryje się wiele innych niesamowitych „naj” lecz je wszystkie usłyszycie dopiero po naszym powrocie, więc prosimy o cierpliwość…

Reklamy

mały gratis;)

Posted in Przemyślenia with tags , , , , , on Grudzień 11, 2010 by wstronemarzen

Indie, Nepal, Bangladesz… dziś mijają dokładnie dwa miesiące odkąd wyruszyliśmy w naszą długą podróż, której droga wiedzie dookoła naszego globu. Dziś jesteśmy w Malezji, a dokładnie w jej stolicy – Kuala Lumpur. Właśnie pisząc ten wpis z każdym spojrzeniem w prawo widzę pięknie oświetlone miasto, w którego centralnej części dumnie prezentuje się niezwykła budowla jaką jest Petronas Twin Towers. Wróćmy jednak do wspomnianych na samym początku Indii, Nepalu i Bangladeszu. Podróż przez te kraje przyniosła nam niezwykle wielu ciekawych przeżyć, o których chciałbym co nie co napisać. Pierwsze zetknięcie z nowym kontynentem, a co z tym związane inną kulturą itp., okazało się dość mocnym przeżyciem. Każdy z nas miał swoje wyobrażenie o tym co tu zobaczy, o tym jak będzie wyglądać początek naszej podróży, ale chyba nikt nie spodziewał się, że będzie tak ciężko. Jednak zdobywane z każdym dniem doświadczenie, sprawiało że wszystko co raz mniej nas zaskakiwało, co raz więcej tych rzeczy które były tak ciężkie do zrozumienia i zaakceptowania stawały się cząstką naszego nowego (tymczasowego) życia, a zarazem na trwałe wpisywały się w naszą codzienność. Na szczęście zmiany, które powoli następowały prowadziły nas ku lepszym krajom i obecnie przebywając w Malezji mamy nadzieję, że z każdym dniem będzie łatwiej. Zacznę od tego co nas najbardziej rozczarowało a mianowicie brak możliwości spania pod namiotem, początkowe trudności ze złapaniem couchsurferów (teraz jeśli idzie o to jest już całkiem dobrze) a szczególnie brak możliwości podróżowania stopem, a w końcu na tym głównie nasza podróż miała się opierać. Na szczęście pod koniec przygody z Bangladeszem, autostop w końcu został zapoczątkowany toteż napawa nas to nadzieją że od tamtej chwili nasza podróż będzie wyglądać już tylko i wyłącznie w ten sposób. Największym przerażeniem okazał się jednak smród i wszechobecny brud. Tony śmieci zalegające na ulicach, szczury wielkości kotów, masa ludzi śpiących gdzie popadnie, ścieki płynące w rynsztokach czy przerażający odór z miejskich latryn to, to co nas najbardziej zszokowało.
No ale skoro przecież nasza podróż to głównie wiele radości, niezwykłych przeżyć i ciekawych doświadczeń, postaram się pokrótce przetoczyć te, które najbardziej zapadły nam w pamięć. A więc zaczynajmy:

… załatwiając własne potrzeby na kucaka przez dwa miesiące zaczynasz wyciągać dobre strony tej pozycji o ile masz pod ręką papier toaletowy o który nie zawsze łatwo a raczej z reguły trudno

… początkowy brak ciepłej wody pod prysznicem trochę nas martwił, no ale po co komu ciepła woda jak na dworze upał, teraz ważniejsze jest to aby w pokoju mieć ze dwie jaszczurki bo przecież ktoś w nocy musi zjadać komary… choć przyznać trzeba że widok 10cm pająków na ścianie bądź innych robali to już mniej komfortowa sytuacja…

… fajnie jest kiedy dostajesz smsa bądź maila od kogoś, kogo byś się nie spodziewał… to naprawdę miłe uczcie wiedzieć że ktoś o Tobie myśli nawet jeśli jesteś na drugim końcu świata… piszcie ile wlezie!!! I teraz już wiesz że telefon od rodziców jest czymś więcej niż kiedykolwiek mogłeś pomyśleć…

… czasem ludzie żebrzący na ulicach i w różnych innych miejscach doprowadzają Cię do szału, szczególnie kiedy co chwilę klepią Cię po ręce bądź innej części ciała… najlepiej mieć na nich skuteczny sposób u nas okazały się nim ostre papryczki chili, których mieliśmy nadmiar po każdym obiedzie i z miłą chęcią wręczaliśmy je każdemu kto nie dawał nam spokoju – ich mina bezcenna…

… przerażający jest widok ilości biednych małych dzieci, nawet kilkumiesięcznych śpiących ma ulicach, czy masy osób dotkniętych ciężkimi, wręcz niewyobrażalnymi chorobami…

… jazda autobusem to niezwykłe przeżycie – to prawie jak wyścig rajdowy, tym większe gdy podróżujesz na dachu, jednak pamiętaj by nie siadać z tyłu, gdyż każdą dziurę w drodze boleśnie odczujesz na swojej głowie co chwila uderzając nią o dach, jak również by nie siadać blisko dzieci bo Twoje ubranie może szybko się nie doprać…

… na początku wypełniając biurokracyjne papiery uważnie wpisujesz własne dane, z biegiem czasu Krzysiu Krawczyk, Jurek Owsiak czy Krzysiu Jerzyna nikogo już nie dziwi, a gdy proszą o paszport mówisz że został u przyjaciela miasto dalej…

… paszport potrzebujesz gdy idziesz na Internet do kafejki, czy gdy kupujesz kartę sim w tym wypadku może i nie byłoby to takie dziwne gdy z paszportem nie prosili jeszcze o odciski palców…

… niezwykle pomocni są policjanci o czym mogliście się przekonać czytając o słynnej już blokadzie autostrady, ale szczytem jest kiedy wchodzisz do biura szefa portu i pytasz o młodzieńca którego poznałeś dzień wcześniej, a tam częstują Cię herbatą po czym przez 10min następuje przeszukanie miasta i poszukiwany już się odnajduje, mało tego jeszcze obrywa że musiałeś go szukać…

… oni wiedzą o Twoim kraju wszystko:
– skąd jesteś?
– z Polski
– o to bardzo miły kraj i fajni ludzie
(po chwili) – graliście w mistrzostwach świata
– jestem z Poland nie Holland
– o tak to bardzo miły kraj i fajni ludzie
– Polska to kraj który leży w Europie
– w Europie??
😉

… podjeżdża chłop riksza na którą wchodzą z trudem dwie osoby a on chce zabrać całą trójkę z wielkimi plecakami i uwierzcie że nie przetłumaczy się mu że to nie możliwe…

… bolliwoodzkich filmów w autobusie mamy już dość, szczególnie że leci zawsze ten sam, a najlepsze że zanim go puszczą telewizor który znajduje się nad kierowcą odgradzany jest od pasażerów wielka stalowa kratą… tego nie da się zrozumieć…

… dziwne to kraje kiedy za wynajęcie domku na dwie noce płacisz mnie niż za piwo, dobrze że chociaż Polska jest normalna ;p

… za to jaka to rozkosz kiedy żółciutki banan na ulicy kosztuje jedyne 15gr, czemu nie ma tak w Polsce ;(

… dziwne to kiedy po ulicy faceci chodzą trzymając się za ręce nawet jeśli łączy ich tylko koleżeństwo, ale to jeszcze nic bo do szału doprowadza Cię koleś który siedzi obok Ciebie i jakby nic łapie Cię co chwile za kolano… i weź tu powstrzymaj odruch bezwarunkowy…

… po pewnym czasie przyzwyczajasz się, że ktoś co chwilę robi Ci zdjęcie, nawet jeśli robi to nieudolnie z ukrycie, powoli czujesz że jesteś trochę jak małpka w zoo, szczególnie kiedy ludzie w restauracji przesiadają się w inne miejsce by lepiej Cię wiedzieć a chłopak idący z dziewczyną ( rzadkość!!!) klepię ją po ramieniu by się obróciła i sobie popatrzyła na Ciebie…
… dziwne to uczucie kiedy kilka razy dziennie bez ostrzeżenia zabierają prąd i nikt nie wie kiedy wróci… obyś w tym momencie nie był w toalecie ;p

…ale naprawdę do szału doprowadza Cię to że ciągle ktoś krzyczy albo auta trąbiące bez przerwy… ale w końcu jak tu nie trąbić skoro na każdym aucie widnieje napis „trąbić”

… doceniasz swoją edukację i matematykę z pierwszej klasy podstawówki, kiedy widzisz że chłopak w Twoim wieku 3 razy 250 liczy na kalkulatorze wciskając 250 + 250 + 250…

… widok pracujących ciężko przy uprawach kobiet jest szokujący ale co powiedzieć kiedy do podstawionej ciężarówki poukładane są w około skrzynki po coca-coli a kobiety nosząc piach w misach postawionych na głowie robią za fadromy i wysypują go na pakę…

… nigdy w życiu nie wierzyłem że człowiek może wypić tyle herbaty w tak krótkim czasie… Himalaje przekonały mnie że można…

… dobrze że ktoś kiedyś wymyślił telefon komórkowy, o ile łatwiej sprawdzić która godzina, jednak jego magia jest większa, szczególnie kiedy budzisz się rano i pomaga Ci przypomnieć sobie jaki mamy dzień tygodnia…

… podróż autobusem, pociągiem, marsz po górach to czas który pozwoli przeanalizować Ci życie tyle razy że teraz już wiesz że wehikuł czas to byłby cud…

… można wierzyć albo i nie ale nawet jak skończy się droga, jak skończy się świat i już niczego nie będzie to na końcu i tak będzie coca-cola… ona naprawdę jest wszędzie!!!

Podróż uczy nas wielu rzeczy i sprawia że zaczynamy czasem na pewne sprawy spoglądać inaczej. To czego doświadczamy sprawia że stajemy się innymi ludźmi i zapewne po powrocie do domu już zawsze niektóre rzeczy, sytuacje itp., będą dla nas nabierały zupełnie innego znaczenia, szczególnie że to co widźmy i przeżywamy daje nam do zrozumienia ile tak naprawdę mieliśmy szczęścia, rodząc się w Europie, rodząc się w Polsce, rodząc się w normalnych, szczęśliwych, kochających rodzinach…

Pozdrawiamy
redaktor Mario, Tomek i Wojtek

gdy czas zaczyna przyspieszać… ostatnie odliczanie

Posted in Przemyślenia, Przygotowania with tags , , , , , on Wrzesień 11, 2010 by wstronemarzen

…mówią na to miesiąc… 30 dni… 720 godzin… 43200 minut… bądź 2592000 sekund… nie ważne jakbyśmy to podzielili i tak pewne jest jedno – to już tak blisko, tak niedługo… właśnie rozpoczyna się najgorętszy okres przed wyjazdem. Przyszły tydzień to rozwiązanie spraw szczepień i kompletowanie sprzętu… kolejne to załatwienie wizy do Indii i reszta drobnych spraw związana ze sprzętem, lekami itp.. Jednak najgorsze czeka nas na sam koniec, bo jak to tak po prostu wziąć plecak, otworzyć drzwi i powiedzieć: „Mamo wychodzę”, usłyszeć: „ za ile będziesz” a wtedy wziąć głęboki oddech i powiedzieć: „pewnie za rok, może dwa…”, jeśli ktoś się spyta czego się najbardziej boisz to właśnie odpowiem tego… po prostu pożegnania… a czego się najbardziej nie możesz doczekać… hmmm, tego kiedy otworzę drzwi i głośno krzyknę : „mamo wróciłem!!!”

„…marzenia kształtują naszą wyobraźnię…”

– mario

32 części naszej układanki…

Posted in Przemyślenia, Przygotowania with tags , , , , , on Sierpień 4, 2010 by wstronemarzen

32 kraje… każda egzotyczna flaga odzwierciedla egzotykę miejsca które symbolizuje. To 32 części naszej układanki, z których każdy będzie składał się na wielki sukces. Być może pojawią się nowe, być może któryś z obecnych krajów okaże się zaporą nie do przebycia, jednak im więcej części wymarzonego planu uda się zobaczyć, z tym większą radością będziemy wracać do domu:)

Gdy podróż staje się obsesją…

Posted in Przemyślenia, Przygotowania with tags , , , , on Lipiec 31, 2010 by wstronemarzen

Wstajesz rano, idziesz do sklepu, jesz, oglądasz telewizje, wracasz z pracy, kładziesz się spać, cokolwiek robisz nie przestajesz myśleć o jednym… dlaczego tak daleko? dlaczego ja? Podróż staje się obsesją. Marzenie które zrodziło się przypadkowo, powoli zaczyna być bliskie realizacji. Jeszcze daleka droga do tego by się udało, ale zarazem już tak nie wiele pozostało. Jedyne 71 dni dzielą nas od momentu kiedy wejdziemy na pokład samolotu i powiemy sobie – to nasza chwila, nasze życiowe 5 minut więc zróbmy wszystko by było niezapomniane. Pojawia się strach, nutka niepewności na myśl o rzeczach i istotach które do tej pory widziane były w telewizji lub o których czytało się  w książkach, a które teraz stają się namacalne, a już niedługo na stałe zagoszczą w naszym życiu. Jedno jest pewne, będzie to przygoda życia, która na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Teraz pozostało już tylko dobrze się do niej przygotować.
– mario