Żeby nie było za łatwo…

No i okazało się że trafiliśmy na przeszkodę której nie można przejść, a więc musimy ją ominąć co wiąże się z pewną dość istotną zmianą planów. Będąc jeszcze w kraju myśleliśmy że największym problemem będzie powtórny wjazd do Indii po pobycie w Nepalu, jednak ta sprawa okazała się dość prosta do załatwienia. Przeszkodą nie do przebycia okazała się Birma. Kraj o którym wiele czytaliśmy i wiedzieliśmy że jedyna droga prowadzi przez powietrze bądź wodę, gdyż granice lądowe ze względu na niestabilną sytuację są zamknięte. Jak się okazało wersja którą sobie obraliśmy, a wiec podróż drogą morską jest niewykonalna, a w dodatku w ambasadzie Birmy dowiedzieliśmy się że na wizę trzeba czekać minimum 3 tygodniu, a to dłużej niż pozostało nam wizy bangladeskiej. A zatem mając tylko dwie godziny na podjęcie decyzji co dalej, staraliśmy się wybrnąć z tej sytuacji w sposób który zaoszczędzi nam sporo czasu i pieniędzy. Pierwszy pomysł przeprawy przez Chiny okazał się niewykonalny, gdyż oznaczałoby to kolejny przejazd przez Indie (jedyna droga) a my już limit wiz na najbliższy czas mamy wykorzystany, zresztą Indii już na razie nam wystarczy. Kolejne pomysły to lot do Bangkoku (najtańszy bilet jaki znaleźliśmy opiewał na 600zł plus opłaty), oraz lot do Hong Kongu skąd przez Chiny mielibyśmy dostać się do Tajlandii ( cena najtańszego biletu to 1200zł plus opłaty). Trafnym rozwiązaniem okazało się przeszukanie lotów do innych krajów Azji południowo-wschodniej, co zaowocowało znalezieniem biletów do Kuala Lumpur (za 411zł z opłatami), toteż 09.12.2010r, powinniśmy wylądować w stolicy Malezji. Wobec tego, plan naszej podróży (kolejność odwiedzanych krajów) ulegnie małej korekcie. Po wizycie w Malezji planujemy udać się do pobliskiego Singapuru, następnie ponownie przez Malezję pojechać do Tajlandii, dalej do Laosu, Wietnamu i Kambodży by ponownie znaleźć się w Tajlandii a następnie w Malezji. Jednak to tylko teoretyczny plan który jak łatwo zauważyć choćby na przykładzie Birmy zweryfikuje dopiero rzeczywistość.

P.S. Wpis i zdjęcia z Bangladeszu już niebawem.

Pozdrawiamy wszystkich;)

Advertisements

komentarze 4 to “Żeby nie było za łatwo…”

  1. A gdzie święta spędzicie?:) Buziaki z mroznego i zasypanego śniegiem Wrocka:)

  2. uuuu!!! super!! czekam na relację z Malezji 😀
    Mam nadzieję, że Mikołaj w poniedziałek Was gdzies tam odnalazł ;))

  3. Barbara Demianicz Says:

    moi Kochani braciszkowie są obecnie w Malezji w Kuala Lumpur – miasto przepiękne i pełne wrażeń!

  4. Mariusz Łodz Says:

    Czesc chlopaki, super poczytac co u was slychac, przypominaja mi sie te kilka dni ktore razem spedzilismy w Nepalu. Trzymam kciuki i pozdrawiam wraz z cala ekipa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: