Bombaj…

Bombaj okazal sie zupelnie innym miastem niz Delhi czy Agra. Tutaj oprocz upalu, duchoty i tysiaca a raczej milionow ludzi i aut, widac momentami nie co porzadku a czasem nawet bogactwa. Miasto w ktorym ujrzec mozna wierzowce (nawet 82 pietrowe), kina, czy ludzi ubranych jak przecietny europejczyk. Ale mimo to nie da sie zapomniec ze jest sie w Indiach szczegolnie kiedy w centrummiasta stoi obora na tysiac krow czy miliony ludzi spiacych noca na ulicach. My po zanlezienium w miare taniego lokum (pierwszy pomysl spania na plazy nie moglbyc zrealizowane ze wzgledu na to ze plaze sa zamykane a wszyscy wyrzucani), wybralismy si ena miasto. Ku naszemu zaskoczeniu gwatowne zycie w ciagu dnia zamienilo sie w cisze. Po polnocy widac juz tylko ludzi spiacych na ulicach itp. My przy odrobinie szczescia trafilismy jeszcze na impreze Hare Krishny a nastepnie przez dlugi czas wloczylismy si epomiescie zagadaujac do napotkanych ludzi, az okolo 5.00 wrocilismy do hotelu. Drugi dzien rozpoczal sie od szybkiego prxzejazdu przez centrum Bombajui proby wydostania sie na droge wylotowa do Goa. Jak sie okazalo przez niedokladnosc na mapach z polski wyladowalismy na wyspie z ktorej jedyna szansa wydostania sie byl powrot do Bombaju. Mimo to czas tam spedzony byl calkiem mily ze wzgle3du na gromady malp ciagle przykuwajacych uwage swoimi wybrykami. Gdy jednak udalo nam sie juz wrocic na staly lad, znalezlismy autobus do Goa i po 14h podrozy trafilismy do raju…

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Bombaj…”

  1. GOA PARADISE 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: